Nastała jesień, drzewa mienią się ciepłymi kolorami, tracą liście, a my radośnie wyruszamy na spacer po okolicznym parku, lesie czy łące, buszując w opadłych liściach i ciesząc się słońcem. Robimy głęboki wdech i.. zaciągamy się brzydkim zapachem spalenizny!
Na początku nawet nie jesteśmy w stanie zdefiniować „zapachu”, dopóki nie zobaczymy kominów kilku domostw, z których wydobywa się gęsty, ciemny, śmierdzący dym.
„Ale przecież każdy pali w piecu w sezonie grzewczym – węgiel, drewno, muł czy groszek opałowy to norma, a dym z komina aż tak nie daje się we znaki!” – myślimy sobie. Niestety, są i tacy z nas, którzy do palenia w piecu przeznaczają także inne rzeczy, np. plastiki, stare ubrania, lakierowane czy klejone meble, gumowe zabawki itd. Robią to nieraz z oszczędności, nieraz z niewiedzy, przy czym efekt zawsze jest taki sam – wydobywający się z kominów śmierdzący dym nie tylko przeszkadza nam w spacerze, lecz także może spowodować problemy zdrowotne i zanieczyścić całe środowisko! Pogarsza jakość powietrza i prowadzi do powstawania tzw. kwaśnych deszczów, które opadając, zanieczyszczają wodę, glebę i rośliny, w tym uprawy, które my konsumujemy.



